MENU
MENU

Justyna & Grzegorz

Zwykle najsilniej zapamiętuje się ten pierwszy ślub w sezonie i ten ostatni. Chociaż ja pamiętam wszystkie, to te dwa wspomniane z pewnością łączy pewna cecha – przejrzyste, klarowne niebo i przepiękne skandynawskie światło rozchodzące się w czystym powietrzu. Tak było w Wilnie w kwietniu, tak było w Poznaniu w październiku. Ja gdzieś pośrodku tej osi, jak skandynawskie światło pomykałem to na wschód, to na zachód swoją błękitną strzałą marki Volvo w kolorze navy blue. Lubię gdy kwiecień staje się październikiem. To dwa bliźniacze miesiące, tak inne, takie podobne. Jak z ślubami, takie same, a każde inne. Zapraszam Was do krainy Justyny i Grzegorza, cudnych, nieśmiałych ludzi, z którymi miałem zaszczyt tego dnia być. Po wyczerpującym dniu i nocy, rześki poranek zmył z powiek zmęczenie, a błękitna strzała zniknęła w nurcie autostrady płynąc na wschód. Zdjęcia pozostały tam, na miejscu… Wkrótce znów nadejdzie kwiecień, z nim wiosenne światło, a ja w nieustannym cyklu powrotów odwiedzę piękne poznańskie okolice. Niech tylko znikną śniegi.


© SLUBNESTUDIO 2019