MENU
MENU

Desiderata czyli słów parę o Was i o sobie

27 Jan ’20

 

“Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu – pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach – świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien…”

 

To tytułem wstępu, a teraz zaczynamy dekodowanie i opowiadanie. Jeśli nie jesteś moją konkurencją, to zapewne szukasz tu inspiracji i zastanowienia się przy wyborze fotografa ślubnego. Może szukasz wzmocnienia, może chcesz zobaczyć, czy wejdziesz w ten strój. Może się obawiasz (to na pewno), czy Twój ślub będzie piękny, idealny? Zadajesz sobie pytanie, czy wyjdę na nim dobrze? Jak mnie ocenią znajomi, jak się odnajdę porównując do ich zdjęć, do ich urody, lokalizacji, czy też promiennych uśmiechów? Zapewne używasz też pinteresta, na bank też instagrama. Podświadomie czujesz, że jesteś bliska szaleństwa, coraz bardziej kurczysz się w sobie. Z każdym dniem Twoja wyidealizowana wizja swojego ślubu rozmywa się w niedopowiedzeniach i niepewności. Być może nie masz idealnej figury. Zapewne też budżetu na milion dolarów. Rodzina siedzi Ci na głowie, bo tradycja w organizacji ślubu każe słuchać się rodziców. Nie możesz ich zawieźć w drugi koniec polski, do jakiejś pięknej stodoły, bo Cię na to wszystko zwyczajnie nie stać. Bo rodzina i znajomi nie przyjadą na Twój ślub. Pętla się zaciska. Szczęście się ulatnia. A w tym wszystkim, gdzieś tam podświadomie oddala się TEN człowiek, TA druga istota. Ukochany, dla którego z wzajemnością decydujecie się na ślub. Sam w sobie tylko dla Was, ale ufff – niestety z całą tą nerwową weselną otoczką. Codziennie patrzysz w lustro, coraz mniej się sobie podobając. To prosta droga do katastrofy.

Spotykam na swojej drodze zawodowej takie Pary, nie powiem – chodzi raczej o dziewczęta, które są tak w pewien specyficzny sposób spięte. Organizują sobie klasyczne, polskie śluby, zatrudniają uzdolnionego (czyżby?) fotografa i tu nagle pyk, czy zaczaruje tą salę, czy pokaże mnie jak Angelinę Jolie, czy mój uśmiech uczyni olśniewającym? Czy mój kościół będzie fotogeniczny? Zdażają mi się przypadki, że dziewczyny, siedząc na krześle wizażystki pokazują mi na smartfonie zdjęcia z instagrama czy pinteresta, z prośbą, abym takie im zrobił. Zapewne nie zdajecie sobie sprawę, że nie jesteście w tym momencie już na własnym ślubie i jeszcze na niego (a może nigdy) nie dotrzecie. Wiem, wszyscy mówią, taki jest świat. Sam ubolewam, że siedzimy w tym wszyscy po uszy, jak w (….). Zanurzeni w wyścigu na piękności, radości i ładności. Lepsze życie, mądrzejsze przemyślenia, wypasione ciuchy i super wnętrza. Jakby wystrój mieszkania miał być emanacją wystroju duszy?

Odpuśćcie, błagam odpuście. Dla dobra swego, dla dobra Waszego, dla wspólnego naszego dobra. Gdy zaczynałem 8 lat temu swoją przygodę z fotografią ślubną tego szaleństwa jeszcze nie było. Jak świat światem, jak ziemia długa i szeroka ślub był zawsze imprezą stresującą, bo oznacza on wyjątkowy moment w życiu, pewien etap przejścia i podjęcia zobowiązań. Jednak wówczas miałyście ten stres o niebo mniejszy. Bo nie stresowałyście się już na 2-3 lata naprzód (oglądając instagrama) i później znowu na kolejne lata po (oglądając instagrama). Przeżycie tego stresu w taki sposób, z uważnością na siebie, a nie na ciągłe wewnętrzne ocenianie, jak wypadnę – da Wam kapitał w związku na przyszłość. Wszystko płynie, zmienia się. Co roku są nowe trendy, kolorystyka, modne pozy i techniczne bajery. Te malutkie złośliwe banerki w postaci kafli Waszej ulubionej aplikacji krzyczą Wam prawdę objawioną. Szaleństwo lajków i followersów spycha Wasz mechanizm decyzyjny gdzieś do rowu po wypadku zderzenia się z virtualem,

Jest jednak nadzieja, pamiętajcie, że to wszystko przysłania Wam w istocie Wiarę, Nadzieję i Miłość, oraz Radość na przyszłość. Zdjęcia są ważne o tyle, gdy odnajdujecie w nich i na nich swojego Partnera, Partnerkę – w miłości. Swoich ulubionych gości. Klimat Waszej radości 🙂 Żaden filtr, obróbka, wypasiona lokalizacja, czy suknia za miliony tego nie zmieni, nie zaczaruje i nie zabetonuje po wieki. Wasze życie będzie o tym na codzień, codziennie świadczyć. Zrealizowaliśmy wspólnie z Ewą olbrzymią ilość ślubów i obraz, jaki się z tego wyłania jest taki, że najpiękniej fotografuje się u ludzi, którzy nic udawać już nie muszą, choć czasem są niemalże doskonali. Niemalże doskonali swoją chemią, promykami w oczach, czułością w dotyku, łzą wzruszenia i radością gości. To co ich wyróżnia to olbrzymia miłość do siebie, której nie pokonał stres i lęk przed ukazaniem wizerunku i dekoracji zaprojektowanego w pocie czoła wesela. Nic tej pamiątce nie pomoże, najpiękniejsze lokacje i środki finansowe włożone w organizację, jeśli to było zrobione na pokaz, lub sama organizacja uroczystości wykończyła Was psychicznie, zanim jeszcze zostaliście małżeństwem. Wykończyła i wykańczała, dzień po dniu, bo szliście po nitce nie swojej emocji. Zapatrzeni nie w siebie, a w migoczący świat internetowych błyskotek. Jestem przekonany, graniczy to u mnie z pewnością, gdy wyjeżdżam ze ślubu, że Ci, którzy się sami świetnie na nim bawili, którzy nie baczyli, że ich ślub to nie realizacja z pinteresta lub instagrama – Ci radość i lata w miłości właśnie zdobyli. Nie widać było zaniepokojonych spojrzeń, a radość z wznoszenia kolejnych toastów i taneczny szum na parkiecie Waszej rodziny i gości.

Robimy ślubne realizacje wszędzie i dla wszystkich. Nie robimy castingu na Pary Młode. Nie odmawiamy realizacji, gdy nie jest to średniowieczny zamek lub rustykalna, modna stodoła. Czujemy się dobrze tam, gdzie Wy czujecie się świetnie. Uśmiechamy się do Was, prosząc o zapozowanie, o portret – prosimy wówczas o radość w oczach. Lubimy, jak Wy jesteście gospodarzami Waszego wesela. Nie rodzina. Uwielbiamy, gdy zapraszacie szerokie grono swoich znajomych i przyjaciół bo to z nimi zapewne spędzicie w przyjaźni najbliższe lata swojego wspólnego życia. Nie pomijamy swoją uwagą również wujków i dalsze kuzynki – szczególnie gdy są fajne 😉 Nie czujemy się obco, gdy pracujemy na mini plenerze tuż za salką przy drodze. Trzymamy się z dala od fałszywych proroków mediów społecznościowych, którzy karmią Wami swoje ego opowiadając fałszywe historie używając starych, zgranych kart o ich nieomylnej wizji idealnego ślubu, lub jak wygląda ich wielka pozycja w biznesie ślubnym. Przychodzimy zawsze po Waszą rzeczywistość. Dodajemy do niej odrobinę magii i szaleństwa. Tak, by po latach dalej była Wasza. Zawsze chcemy dać Wam jak najlepsze zdjęcia, oczekujemy w zamian zaufania i otwarcia. Staramy się być przy realizacji zarówno blisko Was, jak też zupełnie niezauważeni. Czujemy Wasze emocje. Zbliżamy się i oddalamy w razie potrzeby bezszelestnie i dynamicznie. Efektem tego jest reportaż, a więc coś unikalnego, powstałego z setek różnych czynników i chwilowych wzruszeń. To nie sesja stylizowana, to realne życie, Wasz ślub. Nie próbujcie go wyidealizować przesadnie. To wizualnie może się udać, ale z pewnością gdzieś zniknie w tym wszystkim radość i spontaniczność, a one są najważniejsze.

Czy słuchaliśmy się uważnie? Czy choć troszeczkę nie mieliśmy racji? Czy spotykamy się na Waszym i tylko Waszym ślubie? Wkrótce, lub za niezadługie lata? Te spokojne, dobre lata.

37


No Comments

LEAVE YOUR COMMENT

Previous post Next post
You might also like
Homeworking
17 May ’18
Ewa
25 Dec ’17
© SLUBNESTUDIO 2020