MENU
MENU

Karolina i Łukasz. Plener poślubny.

30 Dec ’18

Jeszcze nie ucichły szumy w uszach, odgłosy przyspieszonego bicia serca. Płuca jeszcze dotlenione po ślubie wśród roślin, kwiatów i szuwarów. Jeszcze nie ucichły, gdy spotkaliśmy się w pewnej warszawskiej naleśnikarni, aby zjeść małe co nieco i ruszyć ponownie na podbój świata. Pogoda dopisywała. Pomimo drugiej połowy września lato nie odpuszczało. Nic, tylko robić zdjęcia i cieszyć się życiem. Kolejność zdarzeń dowolna. Karolina i Łukasz, oraz ich malutki synek z babcią, Mamą i najwspanialszą Dorotą wszechświata w jednej osobie – spóźnili się troszkę, zaburzając mi tym kontemplację niemiłosiernie uciekającego czasu wieczorem, we wrześniu, gdy wszystko ucieka już jakby szybciej. Wiele zawdzięczam swojej profesji, wiele zawdzięczam ludziom, których dzięki niej poznaję. Jak w lustrze, przeglądając się w nich i zdarzeniach towarzyszących przełamuje schematy, lęki i niepokoje. Tym niepokojem, tego dnia, wieczoru był właśnie uciekający czas. Nadmienię, że zwykle go nie zauważam, ale gdy napalam się na zdjęcia, natrętnie staje mi ta bezczelna klepsydra przed oczami. Okazało się jednak, że wspaniali Młodzi nie podzielają mojego stresu z upływem czasu związanego i po zjedzeniu sutej porcji naleśników zaczęli niespiesznie się przebierać. Wtedy rozpoczęła się ta poniższa, wizualna opowieść. To był jeden z najkrótszych, ale najmilej wspominanych plenerów. Spokój bijący od Karoliny i Łukasza, radość że zaledwie dwa dni wcześniej udało im się zrobić piękny ślub po swojemu. Szczęście, że się kochają i mają na świecie uwielbiany owoc swojej miłości, oraz bliscy ludzie, którzy ich w tym wszystkim wspierają. Tego się od nich tego wieczoru nauczyłem. Stojąc prawie godzinę przy plaży pod Mostem Poniatowskiego, patrząc jak pięknie zachodzi słońce, (w tym czasie Karolina karmiła gdzieś po drugiej stronie Wisły Antosia), wtedy odbyłem jedną z piękniejszych lekcji czekania. Bo czasami warto spokojnie poczekać. Czekanie, jak widać się opłaca.

Tymi zdjęciami żegnamy się z rokiem 2018. Szalonym rollercoasterem, który przyniósł nam mnóstwo wrażeń i nieoczekiwanych, życiowych zwrotów. Na szczęście w pozytywnym kierunku. Na szczęście pośród samych fantastycznych Par. Na szczęście mamy szczęście. Do zobaczenia w 2019! Tam też czeka nas wszystkich szczęście!


No Comments

LEAVE YOUR COMMENT

Previous post Next post
You might also like
Natta&Tomasz
4 Nov ’17
© SLUBNESTUDIO 2019