MENU
MENU
0
of
0

Gosia&Piotr

To były pierwsze dni września. Pogoda zaczęła się już psuć. Jak na złość, bo ślub był plenerowy, a ja zapamiętałem Wiatrakowo zalane sierpniowym słońcem. Gosia z Piotrkiem też się trochę obawiali, choć nie dali tego po sobie odczuć. Nie były słuszne te ich obawy, bo jak do nich zawitałem, od pierwszych chwil brak złotego słońca na nieboskłonie wynagrodzili czystą energią, która popłynęła w matrycach moich aparatów. Zaczęło się od poznawania poukrywanych w domkach gości weselnych, a później przeszliśmy do rzeczy, czyli stała się jasność – ślub, który wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Nigdy dotychczas nie byłem świadkiem tak emocjonującej uroczystości plenerowej. To co zrobili na polance przy sali w Wiatrakowie, wespół z Rodziną, a przede wszystkim z Przyjaciółmi – to było mistrzostwo świata. Biegając pośród uczestników ceremonii zaślubin i przysięgi, z trudem powstrzymywałem się przed przystanięciem w niemym zdumieniu i wzruszeniu. Podczas przemówień Przyjaciół, salw śmiechu i łez wzruszenia zdarzył się mały, wielki cud. Byłem świadkiem ślubów cywilnych, humanistycznych, w kraju i za granicą, ale takiej dawki szczerej, emocjonującej energii nie doświadczyłem nigdy dotąd, w żadnym ogrodzie, w żadnym kościele. Potęga Przyjaciół. Każdemu życzę takich gości, takiego wsparcia, takiej energii. A energię mieli potężną, co widać było później na parkiecie 😉 Wiatrakowo znów wybuchło ferią miłości, energii i wzruszeń. Już na wiosnę powrót w to czarujące miejsce. Tymczasem bierzcie i oglądajcie te setki przebranych kadrów.



No Comments

LEAVE YOUR COMMENT

© SLUBNESTUDIO 2018